niedziela, 3 marca 2019

koniec

Jest ze mną koszmarnie. Wczoraj zaczęłam przygotowywać się z zamiarem popełnienia samobójstwa. Dzisiaj mam trudności nawet z chodzeniem. Mięśnie mam wątłe, cały czas czuję ból w piersiach, mam mdłości.
Bez pomocy sobie nie poradzę, ale wiem że jej nie uzyskam. Nawet jeżeli przeprowadziłam poważną rozmowę z ojcem, który powiedział, że czegoś poszuka. Jeżeli do matur nie dostanę pomocy, to będzie koniec. Do tego czasu posprzątam pokój, pozamykam sprawy.
Gdy o tym myślę, szukam wymówek, by przeżyć, ale ich nie znajduję. Wtedy moje serce robi się ciężkie, jak głaz, ciężko bije i boli. Dostałam jeszcze biegunki. Nie sądziłam, że mózg może mieć tak wiele władzy.
Ponad to popełniam jedną z największych głupot i chce stać "sexfriend" mojego znajomego z gimnazjum. Mój chłopak i tak powiedział, że nigdy mnie tak naprawdę nie kochał, że cokolwiek nie zrobię, to na niego nie wpłynie, że cokolwiek nie zrobię on nie zareaguje. nie rozumiem, czemu mi to zrobił, w życiu nie powiedziałabym mu czegoś takiego....
Chce się napić, naćpać, zapomnieć o sobie, kim jestem. Przestać żyć. Jedyne co mnie trzyma to zwierzęcy instynkt przetrwania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz