niedziela, 24 lutego 2019

Gome

Byłam niedawno u ginekologa, mam ostre zapalenie pochwy i zewnętrznych części. Dostałam globulki dopochwowe i maść. Przyznam, że wkładanie ich jest dla mnie ogromnym wyzwaniem. Ale jakoś się udaje.
Pomijając to, pogarsza mi się wzrok, mam skierowanie na maj na ponowne badanie.
Nie radzę sobie. Ze szkołą głównie. Nie odżywiam się dość dobrze, ostatnio co wieczór płaczę.
Ale szkoła jest najgorsza.... Nie wiem już w co ręce włożyć i nie mam siły na to.
Smutek rozkłada mnie na łopatki, niepokój wprawia w panikę, a fuzja tego sprawia, że tracę kontrolę nad sobą. Nie chce żyć, nie chce oddychać, wstrzymuje oddech tak długo dopóki jestem w stanie. Później znowu żyje.
W nocy mam koszmary, w dzień jestem cały czas bez energii, zmęczona, zniechęcona, sceptyczna. Jedynie moje mury sprawiają, że jakoś zachowuje pozory. Gdyby nie mój chłopak, skoczyłabym z wysokiej skały. Szukam wymówki, by się nie zabijać. Powodu by żyć, a dopóki chociaż moje ciało mu się przydaje... Jakoś pociągnę to dalej. Jakoś.... Jeszcze trochę, do kolejnego dnia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz